niedziela, 26 marca 2017

Niemiłość

- A gdybym, tak, jak bohaterka filmu, powiedział ci, że po tym długim czasie naszego stałego spotykania się, po prostu się w tobie zakochałem i właśnie chciałbym cię pocałować?
- Buahahahaha, nie rozśmieszaj mnie. Lepiej oglądaj dalej ten film. Chcesz cukierka?


środa, 22 marca 2017

25

Jak wiadomo, wczoraj był pierwszy dzień wiosny. Przynajmniej tej kalendarzowej, bo równonoc wiosenna w tym roku (i podobno ma tak być już do roku 2102) przypadła dzień wcześniej, czyli 20 marca. No ale nic te astronomiczne dywagacje.

21 marca Wiosenny Chłopiec skończył lat 25. A może raczej wiosen tyle.

Fajnie było. Zorganizowałem niespodziankowe przyjęcie urodzinowe dla trzech moich przyjaciół. Podając tylko miejsce i godzinę spotkania, do samego końca trzymałem ich w niepewności co do tego, co będziemy robić. A poszliśmy po prostu na bowling. Ostatni raz byłem na czymś takim w 4 klasie podstawówki. A to... No już dawno dość było. Wszyscy przeżyli, nikt nadgarstka nie nadwyrężył, pizza wszystkim smakowała. A ja nawet nie byłem ostatni w dwóch grach.

Potem jeszcze skoczyliśmy do naszej ulubionej miejscówki na kilka fancy drinków w słoikach.
Fajnie było. Kolana mi zmiękły.

Szkoda, że moje urodziny przyćmione zostały całym wieczorem opowiadań na temat zaręczyn przyjaciółki, które miały miejsce dzień wcześniej. Nie no, cieszę się, miłość, ślub, rodzina, pierścionek, te sprawy. W drodze na kręgielnię spotkaliśmy całą czwórką byłego, Biologa, ze swoją koleżanką, którą wciąż wkręca w to, że jest hetero. Aż dziw, że za rękę nie szli. Udawał, że mnie nie zna, odwrócił głowę w bok, dostałem od niego z bara, choć kilka dni wcześniej jakoś ze sobą pisaliśmy o jakichś pierdołach. Pociąg, którym tego dnia jechałem, spóźnił się 90 minut.
Fajnie było.

Ten dzień już zawsze przeklęty.

niedziela, 5 marca 2017

Frajer

Tak, tak, ten frajer z tytułu to ja.

Zawsze wydawało mi się, że jestem dobrym człowiekiem. Angażuję się, troszczę, interesuję. Kochany jestem do bólu. W ogień skoczę, wszystko poświęcę, żeby tylko komuś było dobrze. No i co z tego? Potem kończę z załamaniem nerwowym, sercem wyskakującym z klatki piersiowej, zdechłymi motylami w brzuchu i mokrą poduszką, bo to wszystko na nic.

Znowu dałem się nabrać.

Nie, to nie. Jeb się. Znajdź sobie takiego samego chuja, jak ten poprzedni. Niech Cię zdradzi w trójkącie, jak ten poprzedni.

Chyba nadszedł czas na to, żeby wreszcie się otrząsnąć. Przestać być naiwnym Wiosennym Chłopcem, ostatnią ostoją nadziei, a zacząć być zgorzkniałym chujem. Może tak będzie łatwiej.

niedziela, 26 lutego 2017

To nie była randka

- Dzięki za to wspólne wyjście do teatru, bardzo mi się podobało. Mam nadzieję na więcej takich kumpelskich wieczorów.
- Ciesze się, że Ci się podobało. Ale... kumpelskich?
- No tak, mam nadzieję, że nie traktowałeś tego jako randki i tak o tym nie myślałeś.
- Nie, nie myślałem...
- No to dobrze. :)


Czyli kiedy idziesz na randkę z obiadem w restauracji i wizytą w teatrze, a po wszystkim okazuje się, że to wcale nie była randka, tylko kumpelskie wyjście, które może się jeszcze powtórzyć.

Od grudnia siedziałem w domu, z nikim nawet nie zamieniając słowa. Trzeba było się ruszać spod ciepłej, wygodnej i komfortowej kołdry? Przecież ja nic nie czuję, nic nie myślę. Pustka, zero, null. 

Chyba naprawdę zaczynam myśleć, że jestem jakimś paszczurem i pozostał mi tylko seks w publicznym kiblu, a mrzonki o romantycznych randkach i związkach trzeba wstawić między bajki.

środa, 21 grudnia 2016

Randka?

Wybrałem się dzisiaj na randkę. Na ostatniej byłem podczas mojego epizodu z szukaniem miłości w Warszawie, trochę czasu więc już minęło. Pomyślałem sobie: co mi szkodzi? Niby miałem się nie umawiać, ale dobra kawa nie jest zła, a rozmowa zawsze może wyjść na dobre. Skoro facet, nawet dość przystojny i wydawałoby się, że w miarę ogarnięty, wysyła do mnie wiadomość i zaprasza na kawę, to stwierdziłem, że w sumie spoko. Mogę iść. Co ciekawe - napisał do mnie kilka dni temu, ale że przez więcej niż tydzień nie wchodziłem na portal, na którym do mnie napisał, a wszedłem tam teraz tylko po to, żeby to konto zablokować i przez o wiele dłuższy czas się tam nie pojawiać, to mogło się to okazać dobrym znakiem.

Chciał szybko, już i teraz, bo jestem taki interesujący, mam powalający opis i świetne zdjęcia. Mieliśmy się umówić przed 19, a o 20.30 miał mieć wizytę u fryzjera.
- No to może wypijemy kawę, ja cię do tego fryzjera odprowadzę i sam też wrócę do domu?
- Jak chcesz, to możesz iść nawet ze mną, to mój kolega, poczekasz chwilę.

Nadeszło miejsce i czas spotkania. Zamiast "cześć", pada pierwsze zdanie:
- wiesz co, bo teraz ten Kuba do mnie napisał, że mam być o 19.30 u niego i on mnie obetnie.
Myślę sobie, że dobrze, no zdarza się, moje plany też często się zmieniają w ostatniej chwili. Idziemy więc w stronę tego fryzjera. Okazuje się jednak, że ten fryzjer nie przyjmuje w salonie. Przyjmuje u siebie w domu. Po półgodzinnym spacerze uliczkami Poznania wokół Starego Rynku i bardzo przyjemnej rozmowie, dochodzimy wreszcie do miejsca, w którym znajduje się mieszkanie fryzjera. Rozmowa przed bramą wejściową do jednej z kamienic:
- No wiesz co, to ja cię tutaj zostawię i idę do tego Kuby. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy i będziemy w kontakcie. Sorry, że tak wyszło.
- Ee... No... Nie ma sprawy.
-  No to cześć.
- Cześć.

Przez chwilę stałem przed tą bramą i zastanawiałem się, co tak właściwie się tam wydarzyło. A potem po prostu odwróciłem się na pięcie i wróciłem do domu.

piątek, 16 grudnia 2016

Urodziny!

Blog Wiosennego Chłopca kończy dzisiaj 4 lata.

Nie wiem, kiedy to minęło. Ale wiem, ile się wydarzyło i ile wspomnień się tu znajduje (głównie tych związanych z życiem emocjonalnym). Większą ich część stanowią raczej te, których wolałbym nie przeżywać. Tak już wyszło, że blog był raczej miejscem, w którym żaliłem się, gdy coś nie wychodziło. Może nie do końca wykorzystałem jego potencjał i może mogłem wykorzystać go inaczej, ale i tak cieszę się, że go założyłem. A założyłem go głównie dzięki HalfDevilAngelowi, w którego blogu się wtedy zaczytywałem (a który, o zgrozo, umiera - blog, nie HalfDevilAngel) i kolejno trafiałem na następnych. Dziwnych, perwersyjnych, ale też całkiem normalnych, ludzkich. Prym wiedli: Aberfeldy, Sansenoi, Chłopiec z zapałkami, Atlu - to Wam należą się moje podziękowania, bo to Was od początku czytam. Codziennie sprawdzam swoją listę czytelniczą (która od ostatniej aktualizacji bloggera wygląda dość... dziwnie). Wielu blogerów, których czytałem, zniknęło, usuwając swoje blogi i już do nich nie wracając. A szkoda, bo te historie zawsze wnosiły coś do mojego życia. Z kilkorgiem udało mi się porozmawiać, a z niektórymi z Was nawet spotkać. Jakimi jesteście wspaniały ludźmi!

Na co dzień czytam też wielu innych, takich, którzy piszą od niedawna, ale też takich, na których sam niedawno trafiłem. Wam też należą się podziękowania, ale aż nie sposób Was wszystkich wymienić. No, ale trzeba chodzić wspomnieć o Adamie Madulskim, BJu, Pielipowskim (który też chyba zapomniał, że ma bloga, niech go ktoś przywróci do porządku), Mrówce.

Ostatnio tu trochę cicho. Ale u mnie też cicho - skończyłem już jedne studia, za chwilę skończę drugie, szlifuję swój pomysł na doktorat, po zajęciach pracuję. Trochę się wszystko ustabilizowało i wygląda pewniej. No, przynajmniej w tej sferze życia. Jeśli chodzi o sferę uczuciową - pustynia. Nawet nie chce mi się nikogo poznawać. Są dni, kiedy jest mi źle, że nie mam się do kogo przytulić, że nie mam z kim poleżeć pod kocem i obejrzeć filmu, ani też wyjechać na weekend za miasto czy choćby powiedzieć, co mi leży na sercu. Ale na drugi dzień dostaję drgawek na samą myśl, że miałbym się z kimś spotykać, chodzić na jakieś randki, marnować czas na coś, co pewnie i tak nie wyjdzie. Albo wyjdzie na 3 miesiące, kolejny raz. Może czas na randkowanie i poznawanie ludzi jeszcze przyjdzie, ale nie teraz. Teraz jest czas pracy, nauki i kupowania jednego biletu do kina czy teatru. Obiady jedzone w samotności, kawa pita przy pustym stoliku - to też może smakować dobrze. Zwłaszcza gdy nie trzeba dopasowywać do nikogo swojego grafiku.
Istnieje też możliwość, że po prostu to wszystko sobie wmawiam, żeby było mi trochę lepiej i tak naprawdę wcale nie jest kolorowo.

Blogu Wiosennego Chłopca, żyj dłużej. I żyj częściej. :)