czwartek, 3 stycznia 2013

Pierwszy oddech ulgi

Szanowni Państwo,
Jestem z siebie dumny, Wy też bądźcie, właśnie skończyłem pisać swoją pracę. Pierwszy oddech ulgi, bo to dopiero pierwsza praca, którą miałem w najbliższym czasie do napisania. Mam nadzieję, że zabłysnę, trochę się namęczyłem, ale ostatecznie znalazłem źródło muzyczności w dramacie Słowackiego, co opisałem na kilkunastu stronach.
Pomęczyłem się właśnie z drukarką, bo nie satysfakcjonowała mnie jakość wydruku, przecież nie mogę oddać jakiegoś rozmazanego bohomazu mojej ukochanej prowadzącej.

Poza tym zbliża się sesja, czasu coraz mniej, czytania coraz więcej, życia coraz mniej, spraw coraz więcej.

Pisząc pracę coraz też bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że chcę pracować jako naukowiec. Historyk literatury. Koniec.

Co oprócz tego:
- miejsc w pociągu jak nie było, tak nie ma,
- bilety na pociągi podrożały,
- jak bałem się czekać na pociąg, tak dalej się boję,
- tak, dzisiaj kolejny raz byłem w księgarni, niczego nowego nie ma,
- zacząłem grać w jakąś dziwną grę, od której można dostać pikselozy. Dziwiłem się, jak ludzie mogą w to coś grać, dopóki sam nie zacząłem... i nie mogę skończyć.

Tymczasem idę spać. Wreszcie należy mi się sen. Co z tego, że 5-godzinny...

3 komentarze:

  1. 5 godzin to całkiem dużo czasu na sen, nie narzekaj :P

    OdpowiedzUsuń
  2. @Half DevilAngel Wyjdzie, że jestem strasznym geekiem i wstyd mi się do tego przyznać, ale to Minecraft :D

    OdpowiedzUsuń