czwartek, 11 lipca 2013

Basen

Wiosenny Chłopiec poszedł dzisiaj zadbać o swoje ciało. Pływał. Ani na chwilę nie zrobił sobie przerwy w godzinnym moczeniu się w basenie. Nie pamięta nawet, ile długości basenu przepłynął. Teraz tego żałuje, bo siedzi i marudzi, że wszystko go boli. Wszystko, wszędzie, nawet tam, gdzie nie wiedział, że może boleć.
Miał nadzieję, że popatrzy na różnych ciekawych ludzi. Ale nie patrzył, bo wszystkie ciasteczka jeszcze spały o tej godzinie. Towarzyszyła mu jedynie jakaś babcia z dziadkiem. A później dołączył kolejny dziadek z dwiema dziewczynkami, które szkolił tak, że aż się słabo robiło. "Wyżej pupa", "źle ręce", "powietrze wypuszczasz pod wodą", "najpierw ręce, potem nogi", "nie oszukuj, widzę, że masz zgięte łokcie".

Razem z nimi przyszedł też jakiś chłopak. Chyba zajmuje się pływaniem na poważnie, miał taaaaką klatę, taaaakie plecy i taaaaakie barki, że... Jedyny problem w tym, że miał jakieś 14/15 lat. No i pływał tak szybko, że kiedy razem z Wiosennym Chłopcem ruszał, mijali się w połowie basenu. Tyle że on już wracał...
Ale tak, to wina Chłopca. Za dużo waży i przez ostatni rok w ogóle się nie ruszał. Tylko czytał, uczył się, leżał, czytał. Choć waga dzisiaj pokazała mu, że ma wagę (tak, Chłopiec bardzo dobrze uczył się fizyki, więc wie, że powinno być "masa", ale to brzmi dla niego źle) idealną. Wzrost 188 cm i waga 82 kg to - według wydruku - ponoć idealnie. Ale Chłopiec wciąż marzy o tym, żeby warzyć tyle co dawniej. Wciąż pamięta, jak to wspaniale było mieć 65 kg, żebra na wierzchu, zapadnięty brzuch i wklęsłe policzki.
Może jeszcze do tego wróci. Trzeba się tylko ruszać. Trzeba tylko chcieć...

A na koniec piosenka, którą Wiosenny Chłopiec kocha od czasu, kiedy to poznał chyba z 8 lat temu Jeffa. Chłopaka, z którym się zaprzyjaźnił. Ten chłopak był bardzo specyficzny. Był gejem, Żydem, mieszkał w Warszawie, był ciut starszy (był w wieku, w którym Chłopiec jest teraz). Ale bardzo mądry Chłopiec nie zapisał nigdzie jego numeru GG (które wtedy było bardzo popularne i było jedynym środkiem komunikacji) i po awarii komputera już nigdy Jeffa nie odnalazł. Wchodził na czaterię, gdzie się poznali, ale jak tam kogoś nagle znaleźć? Ale piosenka powiązana z basenem i przywołuje wspomnienia.

 

PS Blogger mnie wkurza, bo nie ma twardych spacji, a mój pedantyzm nie pozwala by w jakimkolwiek dokumencie elektronicznym znajdowały się wiszące litery. I nie, wstawianie akapitów enterem nie załatwia sprawy.


3 komentarze:

  1. waga idealna do wzrostu, więc nie marudź :P dość wieszaków, facet troszkę ciała powinien mieć, o! :>

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam na 179 mam 65kg i to chyba nie jest źle, choć szkoda że gdzie nie gdzie żeberka widać :D :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, niestety, należę do typowych chudzielców. :| Za nic w świecie nie mogę przytyć. Próbowałem już chyba wszystkiego!

    Świetnie, że zaczynasz przygodę z basenem! Ja nawet nie potrafię pływać. xD Wstyd i hańba.

    Inspirujący utwór! Miło się go słucha. :>

    Rozumiem Twój ból i cierpienie. Co do akapitów, to muszę zadowolić się tylko i wyłącznie klawiszem ENTER. :x

    OdpowiedzUsuń