piątek, 4 kwietnia 2014

Spotkanie

Chciałbym podziękować wszystkim komentującym poprzedni wpis za tak ciepłe słowa.
Dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna: Tobie, Sansenoiu, Tobie, Aberfeldy, Tobie, HDA, Tobie, Kamilu, a także Tobie, Mattone.

Dzisiaj pierwszy raz udało mi się spotkać z Ł. poza murami uczelni i poza fb. Umówiliśmy się w parku, potem mieliśmy iść gdzieś  na piwo.
Od rana byłem zdenerwowany i ciągle myślałem o tym, jak dawno nie spotykałem się z nikim, kto nie jest M. Bałem się, że nie będę wiedział, jak mam się zachować, co mam mówić, jak rozmawiać, jak się śmiać, jak reagować. Bałem się o wszystko. Nie do końca też wiedziałem, czy to spotkanie jest randką, kumpelskim wyjściem na piwo, czy może jeszcze czymś innym.

Czekał na mnie w parku, jak mnie zobaczył, to zaczął się uśmiechać. Przesiedzieliśmy tam trochę i bardzo dobrze nam się rozmawiało. Bardzo przyjemnie. Śmialiśmy się, rozwijaliśmy tematy, które zaczęliśmy na fb, dodawaliśmy nowe, zdradziliśmy sobie kilka tajemnic. Potem zrobiło się nam zimno, więc postanowiliśmy pójść na piwo do bardzo żółtego miejsca w Poznaniu. Niestety, nie było tam nawet gdzie usiąść (no tak, bardzo dziwne w piątek o 18). Po drodze zjedliśmy pizzę i wciąż rozmawialiśmy. Co prawda, było kilka momentów ciszy, ale zupełnie niekrępującej. Czas szybko minął. Za szybko. Ale jak na pierwsze spotkanie, było bardzo sympatycznie. I mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz.

Potrzebowałem tego.

4 komentarze:

  1. "było bardzo sympatycznie"
    I o to chodziło - żebyś miał sympatyczne chwile, miłe przeżycia. Oby częściej! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, najgorszy jest stres przed spotkaniem, czy tematy do rozmów się znajdą, jak to wszystko się potoczy, czy nie będzie niezręcznych momentów ciszy. Na szczęście w większości przypadków takich strach szybko mija. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To teraz będziesz miał z górki ;)

    OdpowiedzUsuń