sobota, 16 sierpnia 2014

Klei się, klei

Od początku wakacji biegałem z O. To znaczy biegaliśmy już wcześniej, ale od wakacji mieliśmy się za to wziąć na poważnie. Ona znalazła jakiś tam plan treningowy, który realizowaliśmy i szło nam nawet całkiem dobrze. Ale potem jakoś się rozlazło, O. nie miała czasu, a mnie samemu się nie chciało.
Postanowiłem więc wrócić do biegania sam. Z racji przerwy, która nastąpiła, cofnąłem się o jeden tydzień tego planu. No i zostawiłem dziś całą zawartość żołądka na polu przy drodze rowerowej, którą biegamy. Nie wiem, czy to wina tej przerwy, czy tego, że wybrałem zły dzień na bieganie, czy może w ogóle to znaczy, że bieganie nie jest dla mnie. Cóż.

Kilka dni temu poznałem kogoś. Po raz pierwszy poznałem na tym zasranym portalu kogoś, z kim mam ochotę pisać. I to na dodatek sam się do mnie odezwał.
Pierwszy raz wymieniam z kimś tak długie wiadomości. Na moim 19 calowym monitorze muszę je przewijać, bo nie mieszczą się w całości na ekranie. Porównaliśmy to już do pisania listów. To zupełnie coś nowego i przyznam szczerze, jestem zafascynowany! K. jest niezwykle mądrą osobą, pisze w tak poprawny sposób, że rozjeżdżają mi się nogi. No i nie piszemy pierdołach. Przez to, że te wiadomości są tak długie (najdłuższa miała  10102 znaki, czyli 1856 wyrazów - właśnie sprawdziłem), wymieniamy ich tylko kilka dziennie, więc co chwilę sprawdzam, czy napisał już kolejną. Widzę, że on też chyba sprawdza, bo loguje się co kilkanaście, kilkadziesiąt minut i jest tam tylko przez chwilę, po czym znika.

Mamy wiele podobnych poglądów, podobne zainteresowania. Nie wiem jeszcze, jak wygląda, bo ma na fellow zdjęcie, na którym widać tylko podbródek, a jakoś nie mam odwagi prosić o więcej.
No dobra, tylko oficjalnie nie wiem, jak wygląda. Poznałem już tyle szczegółów z jego życia, że z łatwością znalazłem go na fb, gdzie ma swoje zdjęcie. Wstyd się do tego przyznawać, ale, co jak co, w internetowym stalkowaniu ludzi jestem dość dobry.

A teraz sam za siebie trzymam kciuki, żeby te wiadomości nie skończyły się za chwilę, jak to zwykle tam bywa i do czego już się przyzwyczaiłem.

A na koniec pozytywna piosenka, której ostatnio słucham.


1 komentarz:

  1. Moje gratulacje. Widać, że jednak na Fellow czasem można znaleźć niezwykłe "perełki". Fajnie jest otrzymywać takie długie wiadomości - listy. Życzę Wam powodzenia, by znajomość się rozwijała w dobrym kierunku ;)

    OdpowiedzUsuń