środa, 11 marca 2015

Kłopoty, problemy, nowości

Nie było mnie tu od wieków. Miałem zniknąć, nie pojawiać się więcej, nie dawać znaków życia.
Jednocześnie cały czas czytam Wasze blogi, które jakoś codziennie mi pomagają.

Nie wiem, na ile wracam, czy nie zablokuję swojego bloga znów za jakiś czas na jakiś czas, czy będę pisał regularnie.

Po co przyszedłem? Jak zwykle, pożalić się.

Trochę się w moim życiu pozmieniało.
Poznałem M. (mam chyba wyjątkowe szczęście do mężczyzn z imionami na literę m).
Tak jakoś wyszło, że niedługo minie 4 miesiąc, odkąd mieszkamy razem. A raczej 4 miesiąc, odkąd się do niego wprowadziłem. Wszystko wydaje się idealne, kochamy się (w każdym razie ja kocham jego...), żyjemy razem, wszystko robimy razem.
No, przynajmniej takie są pozory.
Bo okazuje się, że kiedy ja wychodzę z domu, M. ogląda redtube'a, a ja potem znajduję tego ślady w niewykasowanej historii i brudnych chusteczkach w śmietniku. Okej, rozumiem, każdy czasem potrzebuje swojej ręki.
Czasami też instaluje grindra, żeby sprawdzić, kto ciekawy jest w naszej okolicy. Okej, postaram się zrozumieć.
Ale dzisiaj jakoś tak przez przypadek zauważyłem, że założył nową skrzynkę pocztową. A założył ją po to, żeby odpowiedzieć na czyjś anons z jednego ze wspaniałych portali. Napisał, że miał nosa, żeby tam wejść i jest okazja, żeby się poznać. Super! Fajnie! Masz chłopaka, M., pamiętasz jeszcze o mnie?

Co robić? Powiedzieć, że wiem, porozmawiać, wydać się, że go śledzę?
Udawać, że nie wiem i męczyć się ze sobą? Bać się zostawiać go samego w mieszkaniu i wychodzić na zajęcia ze świadomością, że M. siedzi przed redtubem, tumblrem, grindrem, anonsami z gejowa i świetnie się beze mnie bawi? A może myśleć dalej, że za chwilę zacznie mnie z kimś zdradzać?

Nie chcę niczego wyrokować, ale wiem, że to nawet całkiem możliwe, znam jego historię, wiem, co robił wcześniej. Nie chcę jednak z góry czegoś zakładać i robić ciotodram. Przede wszystkim, nie chcę go stracić.

Czy to ja mam takiego pecha do facetów, którzy za moimi plecami robią milion innych rzeczy, które doprowadzają mnie do szału i kłamią prosto w oczy, czy po prostu wszyscy geje tacy są, a ja nie potrafię się pogodzić z tym, że stworzenie idealnego związku między dwoma mężczyznami nie jest możliwe, bo zawsze jedna ze stron okazuje się "typowym" (jak ja tego nienawidzę) pedałem?

Chyba nie mam siły przechodzić przez to wszystko kolejny raz. A potem kolejny? I kolejny?


2 komentarze:

  1. Gdyby mój facet oglądał pornosy i nie wpływałoby to negatywnie na nasz seks, to nie miałbym nic przeciwko. Najgorsze co można zrobić drugiej osobie to zamknąć ją w złotej klatce, niech M. ma swoje prywatne życie oprócz tego z Tobą. Poza tym fakt, że z kimś jest nie sprawi, że inni faceci przestaną go nagle podniecać. Nieważne gdzie chłop robi się głodny, ważne że obiad je z Tobą w domu Flossy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Porno to ludzka sprawa flossy, każdy je ogląda, po prostu czasem nie ma sie ochoty na seks tylko na szybkie wypompowanie emocji i stresu. Bardziej bym sie tego grindra i gejowa obawiał, bo wszyscy wiemy co to za portale. Ostatnio na grindrze pełno takich związanych, co niby szukają kumpli i przyjaciół a później do mnie piszą, że chcieliby się spotkać i czy jestem aktywny czy pasywny...

    OdpowiedzUsuń