sobota, 30 maja 2015

Nie marudź!

Ostatnio ciągle słyszę, że tylko marudzę i nie robię niczego poza tym.
Cóż, może, ale od jakiegoś czasu trudno mi znaleźć jakiekolwiek pozytywne aspekty czegokolwiek.
Studia są do niczego, praca magisterska będzie do niczego, a nie mogę już zmienić decyzji, ludzie są do niczego, sytuacja chujowa, życie jest do niczego, a 4 godziny snu dziennie to zdecydowanie za mało, oczy są później podkrążone, twarz spuchnięta, głowa ciągle boli.
Już za miesiąc wszystko będzie inaczej. Bez dachu głową, bez perspektyw, bez pieniędzy, z ostatnim rokiem studiów i właściwie minimalnymi szansami na pracę w zawodzie.
Złe rzeczy staną się za miesiąc.

Nawet nie chce mi się spotykać z ludźmi, chociaż jeszcze niedawno na tym mi zależało. Chciałem z kimś być, mieć przy sobie, całować, przytulać, zwierzać się, pomagać, wspierać, zagłaskać, uszczęśliwić. Teraz nie chcę. Ale mimo tego spotykam się z B., który, mam wrażenie, tylko mami mnie swoimi słowami i obietnicami, które chciałbym usłyszeć, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Słowa są ładne, ale ślady za to śmierdzą i prowadzą nie w te miejsca, do których powinny. Ale to też nic nowego, całkiem normalne.

Moje doświadczenie pokazuje, że nie będzie lepiej. Wręcz przeciwnie, z każdym kolejnym przypadkiem jest coraz gorzej. W końcu moja skóra stanie się chitynowym pancerzem, a serce zamarznie. Albo ja stanę się zwykłym pedałem i wtedy zacznę sobie radzić.
Zresztą tu nie tylko o relacje chodzi, a o życie.

Boję się.


1 komentarz:

  1. Niestety, czy stety w życiu nie jest ciągle pod górę, jest też z góry. Po za tym patrzymy na dalsze życie z perspektywy dzisiejszego czy minionego. Jak najbardziej staram sie zrozumieć to co przeczytałem, ale zdaję sobie sprawę, że to efekt ostatnich tygodni może nienajlepszych i to rzutuje na perspektywę. No i staraj się wysypiać, jeżeli jest to możliwe, przy tej ilości to dalej nie będzie fajnie.

    OdpowiedzUsuń