niedziela, 23 sierpnia 2015

Cards Against Humanity

Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz tak świetnie się bawiłem. Oh, wait. Nigdy się tak nie bawiłem, bo nigdy wcześniej nie wychodziłem z domu i nie spędzałem czasu w taki sposób.
Wieczór z K. i jego przyjaciółmi okazał się świetny. Co prawda, jak tylko K. powiedział mi, że będziemy jeść razem, a potem w coś pogramy, od razu załączyła się u mnie panika mode on i stwierdziłem, że to chyba nie dla mnie, ale bardzo szybko przekonałem się, że to jakieś głupoty, a moją naturę samotnika i introwertyka jednak da się jakoś przezwyciężyć. Śmialiśmy się, bawiliśmy przy Cards Against Humanity. Fajni ludzie, naprawdę fajni. Przy okazji przyjaciółka K. przeprowadziła ze mną wywiad i przepytała o wszystko, o co chyba tylko mogła.
Ubolewam tylko nad tym, że nie miałem zbyt wiele czasu, który mógłbym spędzić z K. sam na sam, bo cały czas byliśmy w piątkę, ale i tak było świetnie. I trochę też nad tym, że ciągle byłem lekko poddenerwowany i speszony, ale, no cóż, tak na mnie działa zbyt duża liczba ludzi, zwłaszcza tych, których widzę pierwszy raz.
Następnym razem będzie już lepiej! Jeśli tylko K. polubił mnie na tyle mocno, na ile ja go polubiłem i zechce jeszcze spędzać ze mną czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz