sobota, 22 sierpnia 2015

Obiad

Spotykam się dzisiaj z K. Zaprosił mnie do siebie na obiad. To w sumie rekompensata za to, że ostatnie spotkanie musiał odwołać, bo coś mu wypadło.
Od kilku dni pyta mnie, co lubię, czego nie lubię, co zjem, czego nie zjem, czy lubię to, czy tamto.
To chyba znak, że zależy mu na tym, żeby jak najlepiej wypaść. A mnie to nawet cieszy.
Patrząc na godzinę, o której ten obiad będziemy jeść, będzie to raczej kolacja, nie obiad, ale kto by się czepiał. Poza tym będę musiał też wracać dość szybko przez tę godzinę.
No i trochę się denerwuję, bo to będzie w jego mieszkaniu, a więc będę zmuszony poznać jego przyjaciół, współlokatorów, których nie chciałem poznać ostatnio, a ja mam oczywisty problem, gdy muszę poznawać nowych ludzi.
Nie będzie źle, nie będzie źle, nie będzie źle, nie będzie źle, nie będzie... 

1 komentarz:

  1. no to nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trzymanie kciuków, by wszystko przebiegło pomyślnie :)

    OdpowiedzUsuń