piątek, 18 września 2015

Podróż

Pociąg pędzi. Pędzi z zastraszającą prędkością. Przez otwarte okna mocno wieje wiatr. Wieje tak mocno, że aż bolą uszy i powoli zaczyna też boleć głowa, kark. Gdzie się podziały starsze panie krzyczące: "Okno zamknąć! W domu firanki ma? Ee?". Teraz ich potrzebuję.
Tłum ludzi. Torby, walizki, siatki z Biedronki, wystająca z nich brudna bielizna. Dobytek życia? Przeprowadzka, wakacje, wizyta w szpitalu, odwiedziny, paczki dla bezdomnych. Ucieczka? Przed bijącym mężem, przed pijącą matką, przed nieznośnym dzieckiem, które kradnie pieniądze z portfela, więc nie ma już nawet na chleb? Zapach starych babć, kabanosów i wędzonej makreli. Zapach moczu i niemytej dupy. Ludzie przeżuwający jedzenie z otwartymi ustami. Zasypiają, chrapią, leci im ślina z kącików ust.
Słuchawki. Spotify. Spokój.
Ucieczka.
Pozorny spokój. Pozory są fajne. Można na nich zbudować świat, który nie istnieje. Który nie ma żadnej racji bytu, bo wszystko jest zbyt piękne, zbyt idealne, zbyt spokojne, zbyt wymyślne, zbyt wymyślone, zbyt moje, zbyt nie moje, zbyt nasze (chociaż nas nie ma, nie było i nie będzie), zbyt. Zbyteczne. Zbytek. Pustka, nicość, chaos, ciemność, brak światła. Żadna metafora oświecenia tu nie pomoże. Płomień świecy nie rozjaśni mroków baroku. Nie ma cogito. Albo jest go za dużo.
Człowiek baroku. Tak. Nie. Nie wiem. Tak. Chyba. Chcę. Nie chcę. Nie wiem. Chciałbym. Chyba nie. Chyba tak. Chyba. Nie wiem. Dużo. Za dużo, za bogato, zbyt ozdobnie. A jednak za mało.
Nie będzie. Nie zmieni się. Pociąg się nie zatrzyma. Wiatr będzie wciąż wiał, nie przestanie, ucho odpadnie. Podróż trwa. Skończyła się? Nie. Nie wiem. Tak. Chyba nie.
Podróżowanie podobno jest fajne. Rozwija, poszerza horyzonty, kształtuje charakter, otwiera na nowe, same zalety, nic, tylko pakować walizkę i podróżować.
O destrukcji, dekonstrukcji i późniejszej potrzebie rekonstrukcji po dyseminacji żadnego słowa. A podróż wciąż trwa, chociaż mogłaby się skończyć.
Metafora. Świat jako metafora, życie jako metafora, podróż jako metafora, śmierć jako metafora. Wszystko jest metaforą. Samotność też jest metaforą.
A metafory są niebezpieczne, bo jedna mała metafora wystarczy do tego, żeby się zakochać. Od metafory można też umrzeć.
Za dużo metafor!
Za mało życia!
ŻYCIA!!!
Życia, nie snów i nie marzeń, nie pozorów.
Wędrówki, nie podróży. Przygody. Życiowej przygody, wiecznej, nie chwilowej.
Tak, nie, nie wiem, może, chyba.
Wyjdź z jaskini, porzuć skorupę, otwórz się, żyj, chciej. Chciej chcieć.
Chaos nie gwarantuje porządku.
Brak punktu dojścia z punktu wyjścia. Początek, brak końca, początek, brak końca, początek. Ab ovo, ale nie ab mala.
Tak, nie, nie wiem, może, chyba.
A podróż trwa.

1 komentarz:

  1. Wsiadamy do pociągu (byle jakiego) i pędzimy nie rozglądając się wokół. Nasze życie toczy się po utartych torach, według rozkładów jazdy, na które nie zawsze mamy wpływ. Na które nie chcemy mieć wpływu. Tak wydaje się, że jest łatwiej. Oby się chciało chcieć...

    OdpowiedzUsuń