poniedziałek, 1 lutego 2016

Dziwne reczy

Nie rozumiem dzisiejszych czasów.
Bo dlaczego:
a) w piątek uprawia się seks ze swoim facetem, a w sobotę uprawia się cyberseks na Snapchacie (nie znoszę tej aplikacji, pedałom nie jest potrzebna do niczego innego)?
b) ma się swojego faceta, a flirtuje się z kilkoma innymi?
c) odbiera się nagie zdjęcia i komplementuje intymne części ciała?
d) wysyła się innym, będąc w związku, zdjęcie swojego penisa koledze gejowi, żeby się pochwalić, że urósł?
e) wysyła się koledze zdjęcie, na którym uwidoczniono seks ze swoim chłopakiem?
f) sprawdza się codziennie anonse, żeby wiedzieć, czy ktoś go szuka?

Takie mamy czasy, że to stało się normalne?  Czy tylko może ja mam z tym problem i uważam, że coś jest nie tak?


PS Żeby nie było żadnych wątpliwości, wyjaśnię, że nie wszystkie punkty dotyczą mnie bezpośrednio. Niektóre "tylko" pośrednio.

3 komentarze:

  1. Ad a) Związek to umowa dwu osób, skąd wiesz jaką umowę one zawarły, chyba że jesteś stroną tej umowy, to czy zakaz cyberseksu był zawarty?,
    Ad b) czy to też zostało jasno określone, jesteśmy razem, zakaz flirtowania z innymi. Po za tym definicja flirtu. Podobnie jak z definicją przyjaciela, to dla każdego może być coś innego,
    Ad c) a to już nagich zdjęć nie można oglądać, seksu w TV, bo to tylko my możemy robić (w sensie w tym związku), nie można oglądać,
    Ad d) może kolega gej, był kolegą jeszcze przed związkiem, to zakładam, że łącząc się w związek, każdy ma swoich kolegów, mniej lub więcej, to trudno się od wszystkich odciąć bo nagle związek. W tym rozumieniu związki powinny być na bezludnych wyspach, bo tak nie ma dla nich zagrożenia ze względu na kontakty z innymi osobnikami,
    Ad e) nie jest opisane zdjęcie. Czy zawierało twarze, czy było pełnym aktem, czy pokazywało tylko jakieś części ciała. Seks jest pojęciem bardzo szerokim. Uchwycenie momentu w czasie seksu to też szeroki zakres,
    Ad f) może nie czuje się dobrze w związku, a jeżeli jeszcze ten związek nie jest na poziomie, w którym mówi się wszystko partnerowi, to część spraw, zapewne, obie strony, nie dopowiadają, w tym szukania wyjścia awaryjnego.
    Żeby nie było wątpliwości. Związek dwu osób to są nieustające kompromisy, na które się idzie, ze względu właśnie na tą drugą osobę. Któryś z partnerów zgadza się na więcej kompromisów, któryś mniej. Najgorsza dla związku jest chęć zakajdankowania partnera do kaloryfera, by nie spierdolił, nie zdradzał nas, nie flirtował z innymi, nie kontaktował się z nimi, bo zawsze jest dla nas zagrożenie, że a nóż jest jakiś lepszy od nas i on odejdzie.
    Chyba trzeba stworzyć taki, aby on się nie rozpadł, a jak będzie chciał odejść, to bez zakajdankowania go do kaloryfera i tak odejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. najbardziej zdziwił mnie podpunkt e), wysyłać komuś fotki jak uprawia się seks ze swoim facetem - to jak dla mnie przegięcie :] Jak widać ludzie mają coraz więcej "ciekawych" pomysłów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczy ja powiem tyle.
    Następnym punktem (o, ironio!) g), który poprzedzały te same punkty przez Cię wymienione, był rozpierdol mojego związku. Cudowne uczucie.

    OdpowiedzUsuń