piątek, 22 lipca 2016

Urlop

Nie chce mi się.

Co z tego, że niby oficjalnie są wakacje, skoro i tak mam tyle roboty, co zwykle?

Z pracy dostaję więcej zleceń (z tego akurat się cieszę), bo są wakacje i zleceń więcej do wzięcia, a chętnych mózgów do pracy mniej. Mój na pracę zawsze chętny. No, to po prostu siedzę i piszę trzy razy więcej tekstów niż zwykle, a pieniądze płyną jak szalone (no, z tym pieniędzmi to może trochę hiperbolizuję).

Zajęć na uczelni nie ma, a w domu więcej roboty z nauką niż przez cały rok, nawet pomijając przygotowania do konferencji. Jednocześnie piszę pracę magisterską na jednym kierunku, pracę licencjacką na drugim (która się rozrasta do niebotycznych rozmiarów. Praca licencjacka, która ma około 250 stron, no fajne) i jakoś czas ucieka, a ja od rana do wieczora (właściwie to do rana) ciągle przy czymś dłubię.
Od rana, bo wstaję jakoś o 8.00, do rana, bo kładę się spać o 3.50, bo nie mogę zasnąć. A jak nie mogę zasnąć, to pracuję. Cały rok akademicki już chyba tak na mnie wpłynął, że ciągle muszę coś robić, mało spać. Nawet w wakacje nie chce mi moje ciało dać chwili wytchnienia. Cztery godziny snu i człowiek rano wstaje jak nowo narodzony, pracować może dalej.

Zrobiłem sobie nawet urlop ostatnio, nad morze pojechałem. Do Świnoujścia. W Świnoujściu byłem pierwszy raz w życiu, ale zakochałem się w tym miasteczku od razu. Plaża piękna, świetna droga rowerowa do Niemiec, z której skorzystałem i pojechałem do sąsiadów na ich ładniejsze plaże (tak, jeździłem na różowym rowerze, bo tylko taki został w wypożyczalni, choć byłem w niej pół godziny po otwarciu), nawet pogoda mi sprzyjała i leżałem na plaży w upalnym słońcu, chociaż średnio to lubię, bo mam jasną karnację i nawet krem z najwyższym filtrem nie pomaga, więc do teraz jeszcze jestem czerwony jak burak i schodzi mi skóra, co strasznie piecze. Mój jednoosobowy pokój w hotelu też był bardzo ładny. Jako jedyny pokój w hotelu miał balkon, co dało mi radość ogromną.
Wstałem nawet o 4.00, żeby zobaczyć wschód słońca. Wstałem? A czy w ogóle się kładłem? Przeszedłem spory kawał plaży, zobaczyłem wschód słońca, który dostarczył mi sporo wrażeń, no i wróciłem do hotelu. Spać mi się nie chciało, więc zacząłem pracować. Tak, w plecaku wziąłem ze sobą na urlop komputer, żeby móc pracować.

Fajnie było. Poznałem nawet K., z którym kilka razy się spotkałem i nie spędzałem urlopu tak samotnie, jak myślałem, że go spędzę. Oglądanie z nim zachodu słońca i picie piwa/cydru na plaży było naprawdę udane. Nigdy nie podejrzewałem, że przez tę głupią aplikację dla gejów będzie można poznać faceta, który okaże się naprawdę świetny i nawet nie będzie do łóżka chciał wejść, ale za to wyjdzie na kilka spacerów, posiedzi na plaży, pogada o wszystkim i jeszcze sypnie paroma komplementami. No, ale cóż, urlop się skończył, ja wróciłem do domu, K. wrócił do swojego domu, na Śląsk. I kolejny raz okazuje się, że świetny facet musi mieszkać od razu na drugim końcu Polski. Pozostanie nam chociaż rozmawianie przez internet raz na jakiś czas.

No, a teraz jest 2.10, mnie się nadal nie chce spać. Popracuję.

To co, na koniec może jakieś zdjęcie ze wschodu słońca? 

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy pracoholizm jest do końca taki dobry, ale jak tak ustawiłeś tryb funkcjonowania w ciągu dnia to co zrobić. Jeżeli te 4h niby starczają to ok, choć chyba nasze organizmy (w sensie ludzkie) nie są nastawione na spanie po 4h na dobę. Zakładam, że wyjątki się zdarzają. Pisałem kilka razy prace na zlecenie, niby fajne, bo poznaje się wiedzę z różnego zakresu, którą można stosować.
    A co to za głupia aplikacja dla nas? To ja tu szukam kogoś sensownego, a on na wakacjach z Tobą...

    OdpowiedzUsuń
  2. no proszę, czyli odrobinę zrelaksowałeś się, ja myślałem o wyjechaniu gdzieś w pojedynkę, ale w końcu zrezygnowałem :>
    co do pracy, to zazdroszczę, powinienem też zrobić kilka rzeczy, ale coś czuję, że jeszcze poleżą... brak motywacji :]

    OdpowiedzUsuń