niedziela, 28 sierpnia 2016

Bańka

Kiedy człowiek siedzi sam w domu i to siedzenie w samotności trwa przez pół roku, a samotnym jest się przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, to tworzy wokół siebie bańkę. Wydaje się, że ta bańka jest bardzo gruba, wytrzymała i odporna, a nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Praca w domu, nauka w domu, zakupy do domu. Wszystko w domu, z którego nie trzeba nawet wychodzić i nikogo nie spotykać. No, może jedynie czasami kuriera, który puka do drzwi.

Człowiek taki w ogóle nie myśli o swoich uczuciach, o potrzebie bliskości i innych sprawach, a profile na tęczowym portalu przegląda z pogardą i myślą o tym, że już nigdy nie da się wrobić. I jest mu w tym stanie wyjątkowo dobrze.

Wystarczył jednak tydzień pisania, milion wiadomości, kilka zdjęć, trochę komplementów o moich soczystych ustach i dużych niebieskich oczach, żeby wyjść z domu. Na kawę. Na kawę, która skończyła się nie tylko kawą, a skończyła się tak, jak kończyć się nie powinno pierwsze spotkanie. I na co było tyle pisania, tyle obiecywania, opisywania swojego pięknego światopoglądu, który w całości odpowiada mojemu? Po co było tyle gadania przy tej kawie, śmiania się, opowiadania szczegółów z życia, które tylko przekonywały mnie o tym, że nasze poczucie humoru jest identyczne, że tak samo nie lubimy ludzi i że do większości spraw podchodzimy tak samo. Soulmates. Yay!
No, ale cóż. Potem zero wiadomości, jedna, milczenie. Trzeba było tak od razu mówić, że to tylko o to chodzi.

Może bańka by nie pękła. Może bańka dalej by istniała, a ten robaczek, który pojawił się gdzieś z tyłu głowy, nie drążyłby teraz tej dziury, a świata nie trzeba by było składać jeszcze raz, od początku.
Budowanie nowej bańki czas zacząć. Teraz jednak warto użyć jeszcze bardziej wytrzymałych materiałów, żeby już nikt nie dał rady się przez nią przebić. 

1 komentarz: