niedziela, 26 lutego 2017

To nie była randka

- Dzięki za to wspólne wyjście do teatru, bardzo mi się podobało. Mam nadzieję na więcej takich kumpelskich wieczorów.
- Ciesze się, że Ci się podobało. Ale... kumpelskich?
- No tak, mam nadzieję, że nie traktowałeś tego jako randki i tak o tym nie myślałeś.
- Nie, nie myślałem...
- No to dobrze. :)


Czyli kiedy idziesz na randkę z obiadem w restauracji i wizytą w teatrze, a po wszystkim okazuje się, że to wcale nie była randka, tylko kumpelskie wyjście, które może się jeszcze powtórzyć.

Od grudnia siedziałem w domu, z nikim nawet nie zamieniając słowa. Trzeba było się ruszać spod ciepłej, wygodnej i komfortowej kołdry? Przecież ja nic nie czuję, nic nie myślę. Pustka, zero, null. 

Chyba naprawdę zaczynam myśleć, że jestem jakimś paszczurem i pozostał mi tylko seks w publicznym kiblu, a mrzonki o romantycznych randkach i związkach trzeba wstawić między bajki.

4 komentarze:

  1. Nie no, nie jesteś paszczurem - przecież paszczurów nie wpuszczają do teatru. :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystarczy zwyczajnie odrobinę o siebie dbać i bedzie wszystko w porządku. W dzisiejszych czasach to nie wymaga nie wiadomo jakiego poświęcenia. Zwyczajnie 5 miunut rano i to wystarczy. A jedyne co warto poprawiać codziennie to własne samoocena.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh a kto czasem nie marzy o dzikim seksie w kiblu?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń