środa, 22 marca 2017

25

Jak wiadomo, wczoraj był pierwszy dzień wiosny. Przynajmniej tej kalendarzowej, bo równonoc wiosenna w tym roku (i podobno ma tak być już do roku 2102) przypadła dzień wcześniej, czyli 20 marca. No ale nic te astronomiczne dywagacje.

21 marca Wiosenny Chłopiec skończył lat 25. A może raczej wiosen tyle.

Fajnie było. Zorganizowałem niespodziankowe przyjęcie urodzinowe dla trzech moich przyjaciół. Podając tylko miejsce i godzinę spotkania, do samego końca trzymałem ich w niepewności co do tego, co będziemy robić. A poszliśmy po prostu na bowling. Ostatni raz byłem na czymś takim w 4 klasie podstawówki. A to... No już dawno dość było. Wszyscy przeżyli, nikt nadgarstka nie nadwyrężył, pizza wszystkim smakowała. A ja nawet nie byłem ostatni w dwóch grach.

Potem jeszcze skoczyliśmy do naszej ulubionej miejscówki na kilka fancy drinków w słoikach.
Fajnie było. Kolana mi zmiękły.

Szkoda, że moje urodziny przyćmione zostały całym wieczorem opowiadań na temat zaręczyn przyjaciółki, które miały miejsce dzień wcześniej. Nie no, cieszę się, miłość, ślub, rodzina, pierścionek, te sprawy. W drodze na kręgielnię spotkaliśmy całą czwórką byłego, Biologa, ze swoją koleżanką, którą wciąż wkręca w to, że jest hetero. Aż dziw, że za rękę nie szli. Udawał, że mnie nie zna, odwrócił głowę w bok, dostałem od niego z bara, choć kilka dni wcześniej jakoś ze sobą pisaliśmy o jakichś pierdołach. Pociąg, którym tego dnia jechałem, spóźnił się 90 minut.
Fajnie było.

Ten dzień już zawsze przeklęty.

4 komentarze:

  1. najlepszego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkiego najlepszego Wiosenny!

    choć zaskoczyłeś mnie, masz urodziny tego samego dnia co mój ostatni ex - łatwo mi więc będzie teraz zapamiętać tę datę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę spóźnione, ale wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń