czwartek, 18 lipca 2013

Obserwacje

We wtorek oficjalnie stałem się studentem drugiego kierunku.
Oczywiście, zaraz utworzyła się grupa na fb, do której dołączyłem. Na razie znalazło ją tylko kilka osób, ale już znalazłem wśród nich "branżowych"...

Nie wiem czy ludzie nie wiedzą, czy nie chcą blokować dostępu do swoich informacji? Przecież na fb można się wszystkiego o wszystkich dowiedzieć!

Chłopak - nawet przystojny, podane wszystko na tacy. Kilka ładnych zdjęć, aktywność na osi czasu, link do Instagramu. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził. Chłopiec w  Instagramie śledzi bardzo dużo facetów. Posprawdzałem i ich, a tam wszędzie tagi #gay #gayguy. Kolejny krokiem było posprawdzanie znajomych na fb. I co? Znajome twarze z różnych portali, a nawet niektórzy wspólni znajomi.

Świat jest bardzo mały. No i ludzie jacyś tacy... nieostrożni.
Chociaż może to tylko nam tak łatwo stwierdzić kto jest "nasz", a kto nie?



niedziela, 14 lipca 2013

Śmierć

Czasami przychodzi nieproszona, nie daje szansy.
Teraz postanowiła przyjść po Coryego Monteitha.
Smutna to wiadomość. Współczuję jego rodzinie i Lei Michele.

Może nie powinienem się do tego przyznawać, ale jednak...
Dla kogoś, kto ogląda seriale, wakacje stają się zmorą. Nie ma seriali! Niektóre wrócą już we wrześniu, inne w październiku, a jeszcze inne dopiero w kwietniu (sic!).
Jak teraz czekać do września, kiedy tyle się dzieje?
Co będzie dalej w Glee? Teraz, kiedy wszystko miało się ułożyć, jeden z "głównych" bohaterów odchodzi. Jak zostanie rozwiązana ta sprawa, kiedy scenariusz całego sezonu jest już pewnie gotowy? Jak zostanie potraktowana Rachel? Pokocha kogoś nowego, wprowadzą dla niej nową postać? Jak odejście Finna wpłynie na losy pozostałych bohaterów?

Pojawia się dużo pytań, dużo wątpliwości. Ciekawi mnie, jak wyglądałby sezon, gdyby Finn się w nim pojawił. Trzeba tylko czekać.

PS W bloggerze wkurzają mnie też angielskie cudzysłowy.

PPS Odmiana imion i nazwisk obcych to ogromny kłopot! Pamiętam, jak męczyliśmy się na zajęciach z gramatyki z ćwiczeniami z książki Formy i normy... Katarzyny Kłosińskiej i teorią profesora Bańki Bańko (sam profesor nie chce, by jego nazwisko odmieniać). Inaczej w nazwiskach słowiańskich zakończonych na..., inaczej na..., inaczej w niesłowiańskich zakończonych na..., inaczej na...

PPPS Tak, wiem, I'm a Gleek. :D


czwartek, 11 lipca 2013

Basen

Wiosenny Chłopiec poszedł dzisiaj zadbać o swoje ciało. Pływał. Ani na chwilę nie zrobił sobie przerwy w godzinnym moczeniu się w basenie. Nie pamięta nawet, ile długości basenu przepłynął. Teraz tego żałuje, bo siedzi i marudzi, że wszystko go boli. Wszystko, wszędzie, nawet tam, gdzie nie wiedział, że może boleć.
Miał nadzieję, że popatrzy na różnych ciekawych ludzi. Ale nie patrzył, bo wszystkie ciasteczka jeszcze spały o tej godzinie. Towarzyszyła mu jedynie jakaś babcia z dziadkiem. A później dołączył kolejny dziadek z dwiema dziewczynkami, które szkolił tak, że aż się słabo robiło. "Wyżej pupa", "źle ręce", "powietrze wypuszczasz pod wodą", "najpierw ręce, potem nogi", "nie oszukuj, widzę, że masz zgięte łokcie".

Razem z nimi przyszedł też jakiś chłopak. Chyba zajmuje się pływaniem na poważnie, miał taaaaką klatę, taaaakie plecy i taaaaakie barki, że... Jedyny problem w tym, że miał jakieś 14/15 lat. No i pływał tak szybko, że kiedy razem z Wiosennym Chłopcem ruszał, mijali się w połowie basenu. Tyle że on już wracał...
Ale tak, to wina Chłopca. Za dużo waży i przez ostatni rok w ogóle się nie ruszał. Tylko czytał, uczył się, leżał, czytał. Choć waga dzisiaj pokazała mu, że ma wagę (tak, Chłopiec bardzo dobrze uczył się fizyki, więc wie, że powinno być "masa", ale to brzmi dla niego źle) idealną. Wzrost 188 cm i waga 82 kg to - według wydruku - ponoć idealnie. Ale Chłopiec wciąż marzy o tym, żeby warzyć tyle co dawniej. Wciąż pamięta, jak to wspaniale było mieć 65 kg, żebra na wierzchu, zapadnięty brzuch i wklęsłe policzki.
Może jeszcze do tego wróci. Trzeba się tylko ruszać. Trzeba tylko chcieć...

A na koniec piosenka, którą Wiosenny Chłopiec kocha od czasu, kiedy to poznał chyba z 8 lat temu Jeffa. Chłopaka, z którym się zaprzyjaźnił. Ten chłopak był bardzo specyficzny. Był gejem, Żydem, mieszkał w Warszawie, był ciut starszy (był w wieku, w którym Chłopiec jest teraz). Ale bardzo mądry Chłopiec nie zapisał nigdzie jego numeru GG (które wtedy było bardzo popularne i było jedynym środkiem komunikacji) i po awarii komputera już nigdy Jeffa nie odnalazł. Wchodził na czaterię, gdzie się poznali, ale jak tam kogoś nagle znaleźć? Ale piosenka powiązana z basenem i przywołuje wspomnienia.

 

PS Blogger mnie wkurza, bo nie ma twardych spacji, a mój pedantyzm nie pozwala by w jakimkolwiek dokumencie elektronicznym znajdowały się wiszące litery. I nie, wstawianie akapitów enterem nie załatwia sprawy.


piątek, 5 lipca 2013

Dylemat

Wpędziłem się w niemały kłopot. Od dawna myślałem o tym, żeby rozpocząć drugi kierunek studiów. A w tym roku, dzięki rozwiązaniom wprowadzonym przez UAM, mam ostatnią szansę, żeby zrobić to za darmo.
Miałem trzy kierunki, na które stawiałem. Po rozwiązaniu tego dylematu, pozostał mi jeden, na który jestem zdecydowany. Ale teraz znów pojawia się problem. Iść czy nie iść?
Plusów jest wiele. Będę miał dodatkowe kwalifikacje, będę mógł uczyć w zupełnie innego rodzaju szkołach, a ten kierunek w idealny sposób mogę połączyć z moim wymarzonym doktoratem.
Minusów także wiele. Najważniejszy jest chyba taki, że nie będę mógł już więcej układać na polonistyce planu tak, jak mi się podoba. Nie będę mógł wybrać znanych mi i polecanych prowadzących, tylko będę musiał wybrać to, co mi pasuje (czyli zapewne najgorsze osoby wydziału), bo na tym drugim kierunku plan narzucany jest odgórnie. Moje życie towarzyskie (choć marne) także ucierpi. Będę ciągle siedzieć na zajęciach. No i skończy się przesiadywanie w ukochanym bufecie ze znajomymi.
M. mówi mi, że mam się nie zastanawiać, tylko iść. O. trochę mnie od tego pomysłu oddala, a rodzice mówią, że to moja decyzja i mam robić, co chcę.
Ale ja nie wiem, co mam robić.
Co mam robić?

A na koniec piosenka, która choć nie do końca odpowiada mojemu gustowi muzycznemu (o ile "indie" odpowiada w stu procentach, o tyle "pop"...), ujęła mnie fantastycznym teledyskiem! :D