wtorek, 10 września 2013

Tak się dzieci uczą

Powiedzcie mi, drodzy blogowi nauczyciele, cóż ma począć biedny praktykant, który właśnie skończył sprawdzać kartkówki, z których wyszło mu 16 ocen niedostatecznych, a jutro ma prowadzić lekcję z tą klasą tak, żeby go nie zjedli?

Wczoraj wieczorem, idąc do jednego z wielu marketów w mojej mieścinie (mamy Tesco, dwie Biedronki, Netto, Lidla...), widziałem kilku młodych chłopców. Mieli może po 15-16 lat i byli tak charakterystyczni, że wiem, skąd dokładnie byli (trzeba przyjechać do mieściny, wtedy dowie się wszystkiego :P). Było ich czworo. Dwoje z nich, gdy tylko znalazło się w trochę ciemniejszej okolicy, takiej ścieżce na skróty do sklepu, od razu chwyciło się za ręce, a potem objęło i przebyło całą drogę do sklepu. Pozazdrościłem.

poniedziałek, 9 września 2013

Grzybobranie

Pierwszy dzień praktyk za mną.

Co dziwne, większość nauczycieli z podstawówki jeszcze mnie pamięta.
- Wiosenny, co ty tutaj robisz?
- Wiosenny, a grasz jeszcze?
- Wiosenny, ty chodziłeś do tej klasy?
- Wiosenny...
I tak przez cały dzień...

Motywem przewodnim dzisiejszego dnia jest... grzybobranie. Wiedziałem, że będę się nudził, bo nauczycielka ma trzy klasy piąte. I w każdej była dziś analiza fragmentu o grzybobraniu z Pana Tadeusza. Na szczęście nauczycielka nie pisze sztywnych konspektów (chyba nawet nie pisze w ogóle), jak nam to każą na studiach, dzięki czemu każda z tych lekcji była zupełnie inna i tylko dlatego nie umarłem w ostatniej ławce.

Dzieci, jak to dzieci, są głośne, przeszkadzają, mało mówią na temat, a najchętniej się śmieją. Może już w tym tygodniu przyjdzie mi się z nimi zmierzyć. Zobaczymy. :D