środa, 18 grudnia 2013

Czarny

Wszystko jest źle.
Do związku wpieprzyła się przyjaciółka M. Nie rozumiem, jak przez dwa miesiące można się z kimś tak zbliżyć, że staje się ważniejszy niż 3 letni związek.
Nie rozumiem, jak to się dzieje, że woli się mówić wszystko przyjaciółce, a nie własnemu chłopakowi, jemu mówić tylko kłamstwa. Nie rozumiem, jak przyjaciółka może stać się ważniejsza niż chłopak.
Nie rozumiem, jak można wybrać przyjaciółkę, a nie chłopaka.
Nie rozumiem.
Nie rozumiem...
Nie rozumiem?

To będą wspaniałe święta. W ogóle ich nie czuję. Nie kupuję dla M. prezentu, nic też nie dostanę, nie złożę mu życzeń, nie ubierzemy razem choinki (co robiliśmy razem zawsze).

Nigdy nie czułem się tak samotny, jak czuję się teraz. Nie mam nawet nikogo bliskiego, z kim mógłbym pogadać. Był tylko on. A teraz go nie ma.

Poza tym dowiedziałem się, że zaczynam coraz gorzej wyglądać i mam jak najszybciej zrezygnować z drugiego kierunku. Koleżanki karmią mnie ciastkami, bo nie mogą na mnie patrzeć. Podobno schudłem. Ale jak może wyglądać osoba, która wstaje o 5, a kładzie się spać o 1 lub 2, spędza 12 godzin na uczelni, godzinę, a dwa razy w tygodniu dwie godziny w pociągu, nie je regularnie, bo nie ma czasu, nie ma czasu na nic poza czytaniem (chociaż na to i tak brakuje)?

Nie rozumiem.
Nie chcę.
Nie mogę.
Świat mi się wysypał.