czwartek, 25 czerwca 2015

Co dalej?

Trochę odetchnąłem z ulgą. Do listopada mogę jeszcze spać spokojnie.
Decyzja zapadnie dopiero wtedy. Ale i tak wiadomo, jaka ta decyzja będzie.
Jak bardzo tragiczne będą skutki, zależy od jednego papierka, który trzeba załatwić. Z nim będzie łatwiej. Troszkę.

wtorek, 23 czerwca 2015

Dziękuję za wsparcie

Jestem zmęczony. Jestem tak cholernie zmęczony, że nie wiem już, co się wokół mnie dzieje.
Ta sesja jest dla mnie koszmarem. Z 9 egzaminów mam już za sobą pięć.  Wszystkie pięć zdałem na ocenę bardzo dobrą, jestem z siebie dumny. I kilka mniejszych zaliczeń też na pięć. Ale jutro będzie pierwszy egzamin, którego nie zdam. Na dodatek w komisji egzaminacyjnej będą dwie osoby, więc będzie mi wstyd podwójnie. Przeczytałem notatki tylko raz, niczego z nich nie zapamiętując. Nie mam już siły, żeby nauczyć się czegokolwiek więcej. Trudno. Nie zawsze może być przecież pięknie.

No i nie zawsze będzie. W czwartek rodzice dowiedzą się, co będzie z nami dalej. Ja też powinienem tam być, ale mnie nie będzie, usprawiedliwiłem się odbywającym się w tym samym czasie... tak, egzaminem. Chociaż nie dostałem żadnej odpowiedzi, nie wiem, czy to moje usprawiedliwienie w ogóle zostało uwzględnione, najwyżej będę musiał płacić jakąś grzywnę.

Życie jest okrutne. Jestem zmęczony. Jestem zestresowany. Nie mogę spać, bo się uczę. A jak się nie uczę, to zamartwiam się tym, co się stanie. Najbardziej denerwuje mnie mama, która w ogóle nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. A może zdaje, tylko tak dobrze się maskuje i tylko udaje, że ma wyjebane. Zazdroszczę.

Kolejny raz przekonuję się o tym, że realizuję plan, który powinien być planem kogoś innego, nie moim. Wszyscy mówią, że to też moja wina, bo nie pracuje. Bo nie zarabiam. Nikogo nie obchodzi, że jestem jednym z najlepszych studentów, że w przyszłym roku prawdopodobnie zacznę studia doktoranckie i tym samym spełnię jedno z moich największych marzeń. Nie, dla innych liczy się tylko to, że nie zarabiam i przez to jestem czarną owcą. Inteligentną czarną owcą robotniczej rodziny z najniższych warstw społecznych, które nie radzą sobie z życiem. Jak 90% rodziny powinienem iść do zawodówki i od 18 roku życia pracować i płacić rachunki, a nie studiować dwa kierunki i jeszcze myśleć o doktoracie, uczyć się do 30. Bardzo przyjemnie jest słyszeć takie słowa od każdego członka rodziny. Bardzo.

sobota, 6 czerwca 2015

Czego chcesz?

Mówisz, że masz dosyć spotykania się w knajpach, restauracjach, kawiarniach, parkach, bo chciałbyś mnie wreszcie przytulić, dlatego zapraszasz mnie do siebie. Proponujesz termin, który mi nie pasuje, chociaż dobrze wiesz, że nie będzie mi pasował, bo wiesz, co tego dnia robię. Mówisz, że umówimy się później, dokładnie określasz dzień, w którym podasz mi datę, a ja mówię, że wtedy będę czekał, więc na pewno się spotkamy.

Rozmawiasz ze mną dalej, spotykamy się znów na mieście, bo tak nam akurat pasowało.

Odpowiadasz tylko na wybrane przez siebie wiadomości. Tylko na te, na które jest Ci wygodnie odpowiedzieć, przez co jestem coraz bardziej sfrustrowany. Mówisz, że nie masz teraz czasu, masz jakieś kłopoty. Chwalisz się, że idziesz ze znajomymi na piwo nad Wartę. Potem nie odpowiadasz w ogóle na żadne wiadomości. Milczysz. To i ja milczę, nie będę się przecież narzucał, wszystko jest jasne.

Odzywasz się po trzech dniach. Po trzech dniach ciszy nagle postanawiasz się odezwać i pytasz, co u mnie słychać.
Nie, nie powiem Ci, że czekałem, aż zaprosisz mnie do siebie, że zaprosisz mnie gdziekolwiek, bylebym mógł spędzić z Tobą czas. Nie powiem, że dni, przez które milczałeś, były właśnie tymi dniami, w które mogłem do Ciebie przyjechać. Nie powiem, że się martwiłem Twoimi kłopotami i tęskniłem za jakimś kontaktem. Powiem, że u mnie wszystko dobrze, że świetnie sobie radzę.

Wtedy co robisz? Zapraszasz mnie, mówisz, że chciałbyś spotkać. Tym razem ja mówię, że nie mogę, że w najbliższym czasie nie mam nawet minuty na złapanie oddechu, a Ty się obrażasz.

Obrażasz się za to, że po trzech dniach milczenia ja nie mam dla Ciebie czasu.

Nie wiem, czego chcesz. Chcesz się spotykać? Nie chcesz? Chcesz ze mną być? Nie chcesz?
Nie wiem, czego chcesz. 

wtorek, 2 czerwca 2015

Diagnoza

- wysoki poziom lęku,
- skłonność do zamartwiania się,
- nieśmiałość,
- nieujawnianie swoich możliwości,
- strach przed nowymi sytuacjami,
- brak wiary we własne siły,
- tendencja do lgnięcia do innych osób,
- potrzeba zależności,
- ...

Czyli jak łatwo można scharakteryzować u siebie zahamowanie, zależność i pasywność podczas przygotowań do egzaminu z psychologii i robieniu notatek z opasłych tomów tej wiedzy.

Można też odnaleźć u siebie prawie wszystkie elementy depresji endogennej, a triada Becka w całości się zgadza. Może już czas na diagnozę różnicową.