piątek, 24 listopada 2017

Wielki przegrany

Przecież wiadomo, że nigdy nie wygram w tym wyścigu.
Zawsze jest ktoś, kto mnie wyprzedza. Zawsze jest coś, co mnie wyprzedza.
Są ważni i ważniejsi.
Któż by się przejmował oczekiwaniami, nadziejami i motylami? Te przecież łatwo umierają. Chociaż nie, może wcale nie tak łatwo, nie da się ich tak po prostu zabić. Jak już z tej ciągłej ekscytacji, wysiłku i niespełnienia odlecą im skrzydła, to padną.

czwartek, 9 listopada 2017

Nic na siłę

Dlaczego nigdy nie cieszysz się z tych przyjemnych chwil, które się trafiają? Z tych małych momentów, które pokazują Ci, że przecież można...?
Dlaczego zawsze musisz chcieć czegoś więcej i nigdy nie jesteś zadowolony z tego, jak jest, bo nie jest tak, jak chciałbyś, żeby było?
Dlaczego tyle wymagasz i chcesz od razu wszystkiego? Może właśnie w tym tkwi Twój problem. Daj chwilę. Nic na siłę.

Jesteś głupi.

Przecież wreszcie...
Ale nie. Przecież musisz znaleźć dziurę w całym.

Poznaniacy dobrze wiedzą, że w pewnym dobrze znanym miejscu w centrum miasta co jakiś czas pojawiają się jakieś zdania, sentencje, słowa dające wiele do myślenia. To miejsce, w którym każdy się spieszy, ale może się na chwilę zatrzymać i pomyśleć, bo zaraz napis może być zupełnie inny. No właśnie. Na chwilę. Za chwilę. Nic na siłę.


piątek, 3 listopada 2017

W swoim więzieniu

Kiedyś wreszcie musi nastać ten moment. Na to, żeby się ocknąć. Żeby zdać sobie sprawę z tego, do czego się w swoim życiu doprowadziło. I dobrze o tym wiesz.

Przecież przez lata misternie budowałeś taki wizerunek, który stał się teraz koszmarem. Odsunąłeś się od znajomych, unikałeś życia towarzyskiego, zamknąłeś się w domu. Nawet pracujesz w domu. Dzikus w czterech ścianach. Więzienie.

Wdech, wydech. Wdech, wydech. Przecież nic się nie dzieje. Sam tego chciałeś.

Kiedy ostatnio czułeś coś więcej niż złość na samego siebie? Przecież mogło być inaczej. Mogło być lepiej. Mogło być szczęśliwie. A teraz masz to, co chciałeś. Samego siebie. Swój komputer. Seriale. Muzykę. Książki. I swoje cztery ściany.

Och, nagle rozumiesz, dlaczego wszyscy, których spotykałeś na swojej drodze, tak bardzo lubili wychodzić z domu, robić rzeczy, być gdzieś? Żyć? Ty tego nigdy nie chciałeś. Wolałeś kanapę. No to teraz ją masz. Tylko dla siebie. Na wyłączność. Przecież nikt się nie dosiądzie.

Jednak wciąż jesteś naiwny. Wciąż masz nadzieję, ale szybko zdajesz sobie sprawę z tego, że nikt nie wytrzyma. Zepsujesz wszystko jedną wiadomością. Jedną rozmową. Sobą.

Chciałeś, to masz. Cierp.

Zdziadziałeś, przytyłeś, zdziczałeś. Nawet nic Ci się nie chce.

Wdech, wydech. Wdech, wydech. Wdech, wydech...