czwartek, 14 grudnia 2017

Koniec historii

Gratuluję Ci, Wiosenny. Znowu udało Ci się to zrobić. Znów dałeś się wykorzystać i pobawić Twoimi emocjami. Pozwoliłeś sobie na nadużycie Twojego zaufania i wiary w ludzi.

Podarowałeś od siebie wszystko, co mogłeś. Swój czas, swoją troskę, swoje dobro, które tylko czekało na to, żeby zostać uwolnione, a które tak długo siedziało w ukryciu. I oczywiście - wpadłeś. Znowu za wcześnie przestałeś być uważny i Twoje serce popłynęło. Co dostałeś w zamian? Nic. Jak zwykle. A przecież Twoje ciepłe ramiona zawsze gotowe były do przytulania, oddawania ciepła, zapewniania bezpieczeństwa, troski. Twoje usta chciały całować. Chciałeś po prostu być. I działać. Starać się. 

Po 1040 wymienionych mailach, niezliczonych wiadomościach na fb, świetnych spotkaniach (które pewnie znów tylko dla mnie były randkami) i świetnym wspólnym spędzaniu czasu mogłoby się wydawać, że będzie tak pięknie już zawsze i że nic nie stanie na drodze. A jednak okazało się inaczej. I wcale mnie to nie dziwi. Przerabiałem takie historie już tyle razy, że dokładanie znam ten scenariusz. 

W każdym razie na pewno tego nie żałuję. Chyba nikt tak czule się we mnie nie wtulał. To, jak całował, było magiczne. Połączenie zapachu jego perfum z zapachem jego oddechu nawet przywołane w myślach sprawia, że miękną mi nogi. Uśmiech, broda, brew wykrzywiona w charakterystycznym grymasie, drobne ciało, które pochłaniały moje palce. 

Czy wyciągnę z tego jakieś wnioski? Wątpię. Wiem, że nie warto jest być dobrym, nie warto dawać swojego serca na dłoni, bo znowu zostanie wzięte, zdeptane i porzucone. Zawsze tak przecież było. I zawsze będzie. Warto jednak znów móc poczuć motyle w brzuchu. Nadzieję na to, że ktoś się nie wystraszy, a odwzajemni to, co czuję i chociaż w małym stopniu zacznie starać się tak, jak ja. Po tak długim czasie samotności dotarło do mnie, że to całe wspaniałe bycie singlem jedynie sobie wmawiałem. Ja wcale tego nie chcę. Chcę mieć na kogo czekać z obiadem. Chcę, żeby i na mnie ktoś czekał w naszym wspólnym mieszkaniu. Chcę czuć się dla kogoś ważny, potrzebny. Chcę być kochany. Może gdzieś jest ten, kto czeka. Nie będę się poddawać w jego poszukiwaniach, chociaż teraz tym bardziej się boję. Znowu wyrwano mi kawałek serca, które się nie odbuduje. 


Pozostało mi jeszcze odwołanie planów sylwestrowych. Trzymałem je do teraz, chociaż nie dostałem żadnej odpowiedzi, kiedy je zaproponowałem. To miały być trzy romantyczne dni w Gdańsku. Fancy hotel, szampan wypity na plaży, odpoczynek, wielkie wspólne łóżko i dobre jedzenie. Moja propozycja i tak przegrałaby z propozycjami szalonych imprez z przyjaciółmi, jednak warto było mieć nadzieję. Sam tam nie pojadę, czułbym się jak najbardziej samotny człowiek na świecie. Cóż. Nadzieja. 


PS Z pewnych względów ten blog musi przestać istnieć, za co bardzo przepraszam moich czytelników. Zarówno tych stałych, jak i przypadkowych. Idealne zakończenie na jego 5 urodziny, które przypadają dokładnie za dwa dni. 

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że usuwasz bloga. :( Nie możesz powrócić pod inną nazwą? Przykro mi bardzo, że znowu zostałeś wystawiony do wiatru, to chujowe uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  2. buu, serio? nie będzie już Wiosennego? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, ale już niczego nie opublikuje. :)

      Usuń
  3. mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zmienisz decyzje o wpisach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wirtualnie mocno przytulam. Przykro mi, że tak się stało. Nie likwiduj bloga, przemyśl to jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  5. No dobra, bo jak czytam o usuwaniu bloga, to się zastanawiam czy piszący to przemyślał. Jest takie powiedzenie - jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą dupę.
    To, że masz chwilowego doła z powodu odejścia kolejnego mięśniaka, to nie znaczy, że dotychczasowa twórczość ma być zniweczona. Czemu? Co ma Ci to dać?
    Ja od lat tak mam, że więcej daję od siebie, czy dawałem, a mniej dostawałem. A może mi się tak wydawało? W każdym razie jakoś udaje mi się utrzymać psychikę na poziomie poziomów dotychczasowych, a nawet wyższym. To pozwala mi normalnie funkcjonować. Ale wiem, że w pewnym wieku jest to trudne, i chyba w takim jesteś. Dlatego weź to sobie na spokojnie. Nie oświadczaj tu - zamykam bloga bo X mnie olał i jest to już 4-ty, czy któraś tam osoba i robię to pod wpływem chwili.
    Nie pisz takich rzeczy. Nikt nie wymaga od Cb. notki codziennie. Jak ukaże się następna za 2 tyg. też będzie dobrze, ale czemu od razu grzebać swoją twórczość...
    I tak trochę myślę, że dzisiejszy Twój wpis, spowoduje jakąś notkę u mnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro z powodu tego pajaca, widocznie nie był Ciebie wart. Szkoda że usuwasz bloga:( przemyśl to jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Unieś głowę do góry, idź do przodu. Tego Ci życzę ;-)

    OdpowiedzUsuń